Chitso to Minami #3
~~Yukimura~~
"Eh, ten idiota znowu wymyśla jakieś bzdety. Po prostu już nie wytrzymuję" - pomyślałem i usiadłem obok Sai'a, żeby przez chwilę odpocząć po naszej przygodzie z pytonem. Chłopak spojrzał się na mnie jakimś dziwnym wzrokiem.
- Co? Mam coś na twarzy, że się tak lampisz? - burknąłem.
- Nie. Po prostu mów mi Minami.
- Minami? Niby dlaczego?
- Nie ma czasu na wyjaśnienia.
- Eh, jak chcesz - powiedziałem i podniosłem ręce w geście poddania się.
Sai, a raczej "Minami" wciąż lampił się na mnie tym swoim dziwnym wzrokiem. Poczułem się niekomfortowo, więc włączyłem jakieś ruskie techno, stanąłem na biurku i zacząłem tańczyć. To zawsze mnie uspokajało. Chociaż wątpię, czy wygibasy jakiegoś idioty ze złamaną nogą można nazwać tańcem.
- Ty se tu tańcz, a ja idę do monopolowego.
- Po co?
- Po wódkę. Najebiemy się i odpierdolimy striptiz. Co ty na to?
Spojrzałem na niego jak na debila.
- Niech będzie - zgodziłem się z cynicznym uśmieszkiem. Nie ma szans, żeby mówił to na poważnie. Po tym, jak wyszedł, zorientowałem się, że wcale nie musiał żartować... Przecież to Sa... wróć, Minami. On może zrobić wszystko...
Potańczyłem jeszcze trochę i usiadłem na łóżku. Wziąłem laptopa i zacząłem oglądać hentai, chociaż jakoś dziwnym trafem nie miałem na nie w ogóle ochoty. Pomyślałem, że poczytam książkę. Eee, nie, sorry, to nie dla mnie. Kręciłem się po pokoju i myślałem, co mógłbym porobić. W tym samym czasie do pokoju wpadł Minami, po tym jak otworzył drzwi z kopa.
- Mam! - wydarł się i wskazał na butelkę z wódką. Czyli nie żartował...
- Fajnie - mruknąłem pod nosem.
- Dawaj, pijemy! - podszedł do mnie i posadził mnie na łóżku siłą. Odkręcił butelkę i zaczął chlać. - Masz, teraz ty - podał mi wódę.
- A co mi szkodzi - odparłem i wziąłem butelkę. Po jakiejś godzinie byliśmy już całkowicie nawaleni.
- Tyyyyyy, Minaaaami, paaaatrz - wskazałem na pustą ścianę, na której dziwnym cudem widziałem jakieś wzorki.
- Aleee zajebisteee, normalnie jak po LSD.
- A ty skąąąąd wieeeesz jak jest poooo LSD?
- Hehe - olał całkowicie moje pytanie. Zresztą nie ruszyło mnie to, byłem uchlany w trzy dupy, tak samo jak on. Chyba mieliśmy słaby łeb do picia... - Dawaj teraz striiiptiz - mruknął i zaczął ściągać koszulkę.
"Eh, ten idiota znowu wymyśla jakieś bzdety. Po prostu już nie wytrzymuję" - pomyślałem i usiadłem obok Sai'a, żeby przez chwilę odpocząć po naszej przygodzie z pytonem. Chłopak spojrzał się na mnie jakimś dziwnym wzrokiem.
- Co? Mam coś na twarzy, że się tak lampisz? - burknąłem.
- Nie. Po prostu mów mi Minami.
- Minami? Niby dlaczego?
- Nie ma czasu na wyjaśnienia.
- Eh, jak chcesz - powiedziałem i podniosłem ręce w geście poddania się.
Sai, a raczej "Minami" wciąż lampił się na mnie tym swoim dziwnym wzrokiem. Poczułem się niekomfortowo, więc włączyłem jakieś ruskie techno, stanąłem na biurku i zacząłem tańczyć. To zawsze mnie uspokajało. Chociaż wątpię, czy wygibasy jakiegoś idioty ze złamaną nogą można nazwać tańcem.
- Ty se tu tańcz, a ja idę do monopolowego.
- Po co?
- Po wódkę. Najebiemy się i odpierdolimy striptiz. Co ty na to?
Spojrzałem na niego jak na debila.
- Niech będzie - zgodziłem się z cynicznym uśmieszkiem. Nie ma szans, żeby mówił to na poważnie. Po tym, jak wyszedł, zorientowałem się, że wcale nie musiał żartować... Przecież to Sa... wróć, Minami. On może zrobić wszystko...
Potańczyłem jeszcze trochę i usiadłem na łóżku. Wziąłem laptopa i zacząłem oglądać hentai, chociaż jakoś dziwnym trafem nie miałem na nie w ogóle ochoty. Pomyślałem, że poczytam książkę. Eee, nie, sorry, to nie dla mnie. Kręciłem się po pokoju i myślałem, co mógłbym porobić. W tym samym czasie do pokoju wpadł Minami, po tym jak otworzył drzwi z kopa.
- Mam! - wydarł się i wskazał na butelkę z wódką. Czyli nie żartował...
- Fajnie - mruknąłem pod nosem.
- Dawaj, pijemy! - podszedł do mnie i posadził mnie na łóżku siłą. Odkręcił butelkę i zaczął chlać. - Masz, teraz ty - podał mi wódę.
- A co mi szkodzi - odparłem i wziąłem butelkę. Po jakiejś godzinie byliśmy już całkowicie nawaleni.
- Tyyyyyy, Minaaaami, paaaatrz - wskazałem na pustą ścianę, na której dziwnym cudem widziałem jakieś wzorki.
- Aleee zajebisteee, normalnie jak po LSD.
- A ty skąąąąd wieeeesz jak jest poooo LSD?
- Hehe - olał całkowicie moje pytanie. Zresztą nie ruszyło mnie to, byłem uchlany w trzy dupy, tak samo jak on. Chyba mieliśmy słaby łeb do picia... - Dawaj teraz striiiptiz - mruknął i zaczął ściągać koszulkę.
~~Sai~~
Jestem nawalony, czy nie? Głupie pytanie to oczywiste, że jestem! Zacząłem ściągać koszulkę i pokazałem Yukimurze, jak to w seksi sposób robić.
- Łubudubu, o kuuurwaa, ale moc! Bez mocarza też jest dobrze! Patrz jak to się robi, rób taki tam taniec brzucha, a następnie odpinasz spodnie. Ja pieprze rozporek wyrwałem, no dobra jest szybciej. Ty paczaj spodnie na łydkach mi utknęły! - Darłem się jeszcze głośniej. Yukimura dołączył do mnie, chyba już nie chciał tylko patrzeć, ale i też spróbować. Okazało się, że ma marne ciało.
- Ja przy tobie chujku jestem cielesną babą - z ledwością odparł przez śmiech, który był psychiczny. Skarpetki z nóg ubrałem na uszy i oboje dotarliśmy do bokserek.
- O kurwa... Hahahaha, ale seksi róż Chitso! - Nabijałem się z niego, bo jaki chłop ma różowe bokserki?
- Sam nie masz lepszych! Masz pingwina na dupie!
- Masz coś do mojej bielizny?! - Rzuciłem się na niego z łapami i wylądowaliśmy na łóżku.
- Nie patrz się tak na mnie... - wydyszał Yukimura.
- Nie zabronisz... - po tych słowach musnąłem jego usta.
- Co ty do ciasnej pizdy robisz?
- Nic takiego, po prostu Cię zadowalam...
Odechciało mi się spowiadać i zacząłem coraz mocniej go całować. Przeszedłem powoli na jego szyję robiąc przy tym malinki. Poczułem, że mi się oddal co bardziej mi się spodobało. Słyszałem ciche jęki Chitso. Chyba mu się spodobało! Zdjąłem mu bokserki i położyłem się obok. Yukimura wtulił się we mnie przy czym wyszeptał, że mamy zaszaleć. Tak, więc wziąłem jego bokserki za gumkę, a także zacząłem muskać ustami jego szyję. Za wiele nie zrobiłem, gdyż po chwili przyjemności usłyszeliśmy nawzajem wielkie i ciężkie kroki. Było nawet słychać wypuszczanie pary.
- Yuki! Syneczku Ty mój chodź mi pomóż... Ehh! - Zaczęła coś pieprzyć od rzeczy jego męska stara. O, nie zrozumiałam, że jak jego matka nas nakryje to miotacz ognia wyciągnie i po nas. Jebana... Skąd ona ma na to papiery.
Jestem nawalony, czy nie? Głupie pytanie to oczywiste, że jestem! Zacząłem ściągać koszulkę i pokazałem Yukimurze, jak to w seksi sposób robić.
- Łubudubu, o kuuurwaa, ale moc! Bez mocarza też jest dobrze! Patrz jak to się robi, rób taki tam taniec brzucha, a następnie odpinasz spodnie. Ja pieprze rozporek wyrwałem, no dobra jest szybciej. Ty paczaj spodnie na łydkach mi utknęły! - Darłem się jeszcze głośniej. Yukimura dołączył do mnie, chyba już nie chciał tylko patrzeć, ale i też spróbować. Okazało się, że ma marne ciało.
- Ja przy tobie chujku jestem cielesną babą - z ledwością odparł przez śmiech, który był psychiczny. Skarpetki z nóg ubrałem na uszy i oboje dotarliśmy do bokserek.
- O kurwa... Hahahaha, ale seksi róż Chitso! - Nabijałem się z niego, bo jaki chłop ma różowe bokserki?
- Sam nie masz lepszych! Masz pingwina na dupie!
- Masz coś do mojej bielizny?! - Rzuciłem się na niego z łapami i wylądowaliśmy na łóżku.
- Nie patrz się tak na mnie... - wydyszał Yukimura.
- Nie zabronisz... - po tych słowach musnąłem jego usta.
- Co ty do ciasnej pizdy robisz?
- Nic takiego, po prostu Cię zadowalam...
Odechciało mi się spowiadać i zacząłem coraz mocniej go całować. Przeszedłem powoli na jego szyję robiąc przy tym malinki. Poczułem, że mi się oddal co bardziej mi się spodobało. Słyszałem ciche jęki Chitso. Chyba mu się spodobało! Zdjąłem mu bokserki i położyłem się obok. Yukimura wtulił się we mnie przy czym wyszeptał, że mamy zaszaleć. Tak, więc wziąłem jego bokserki za gumkę, a także zacząłem muskać ustami jego szyję. Za wiele nie zrobiłem, gdyż po chwili przyjemności usłyszeliśmy nawzajem wielkie i ciężkie kroki. Było nawet słychać wypuszczanie pary.
- Yuki! Syneczku Ty mój chodź mi pomóż... Ehh! - Zaczęła coś pieprzyć od rzeczy jego męska stara. O, nie zrozumiałam, że jak jego matka nas nakryje to miotacz ognia wyciągnie i po nas. Jebana... Skąd ona ma na to papiery.
~~Yukimura~~
MAMA ZARAZ TU PRZYJDZIE. POSRAŁO JĄ!!! PEWNIE WYDAŁA KASĘ NA TAKSÓWKĘ. I KTO MI TERAZ KUPI HAPPY MEAL'A?!
- Ej, Minami zbieraj dupę. Smoczy parowóz powraca! Weź ubieraj te szmaty i wyskakuj! - Warknąłem na niego, bo wiedziałem, że wesoło nie będzie. W sumie nie raz na samych gaciach po domu chodziłem to żaden problem, jednak gorzej z tymi flaszkami. Sai ubrał się, wziął flaszki i uciekł bez słowa. Kobyła weszła do pokoju i jakby nigdy nic zostawiła mi na biurku zakupy. Uffffff, ale szczęście.
0 komentarze