Chitso to Minami #1
~~Sai~~
Ciągle ta sama droga do szkoły, bez zmian przez całe pięć lat.
Dwa dodatkowe lata odsiadki w szkole były jak pieprzone więzienie. Idąc parkiem zawsze spotykałem tego samego śmieciarza, który dawał mi swoje kanapki. Nigdy ich nie chciał, a jego żona robiła je naprawdę dobre. Cóż, bogaci nie doceniają, biedni już tak.
- Ja się chyba zabiję. Jedzenie mi spadło, a śmietnik w drugiej części parku. Nie mam po co biegać, nie jestem gruby - marudziłem, gdyż nie chcę znów dostać jedynki za spóźnienie. Ogólnie to chora była ta kobieta od matmy, nienawidzę jej. W dali spostrzegłem jakąś istotę, oglądającą coś na słuchawkach. Na pewno będzie to coś związane z anime, bo już płacze.
- Ej, nie wiedziałem, że dziewczyny oglądają hentai... - osobnik odwórcił się w moją stronę -O kurwa, ty facetem jesteś?! Z daleka wyglądałeś na dziewczynę, która przypomina naleśnika -odparłem, gdyż lubię zdobywać kolegów. Tak, tym bardziej kolegów.
Dwa dodatkowe lata odsiadki w szkole były jak pieprzone więzienie. Idąc parkiem zawsze spotykałem tego samego śmieciarza, który dawał mi swoje kanapki. Nigdy ich nie chciał, a jego żona robiła je naprawdę dobre. Cóż, bogaci nie doceniają, biedni już tak.
- Ja się chyba zabiję. Jedzenie mi spadło, a śmietnik w drugiej części parku. Nie mam po co biegać, nie jestem gruby - marudziłem, gdyż nie chcę znów dostać jedynki za spóźnienie. Ogólnie to chora była ta kobieta od matmy, nienawidzę jej. W dali spostrzegłem jakąś istotę, oglądającą coś na słuchawkach. Na pewno będzie to coś związane z anime, bo już płacze.
- Ej, nie wiedziałem, że dziewczyny oglądają hentai... - osobnik odwórcił się w moją stronę -O kurwa, ty facetem jesteś?! Z daleka wyglądałeś na dziewczynę, która przypomina naleśnika -odparłem, gdyż lubię zdobywać kolegów. Tak, tym bardziej kolegów.
~~Yukimura~~
Właśnie podszedł do mnie jakiś creepy gość, który gada szalone rzeczy. Naprawdę się wystraszyłem, bo miał chyba z 1.90 m wzrostu. A najgorsze jest to, że widział co oglądałem... Tylko kim on jest?! Jakimś zbokiem?!
- Kim ty do cholery jesteś?! - zapytałem przerażony. Co było z nim nie tak?
- Wiesz, uważam, że yuri byłoby lepsze niż jakieś nudne, zwykłe hentai - całkowicie zignorował moje wcześniejsze pytanie.
- O czym ty mówisz? - nie wiedziałem czy mam uciekać,czy kontynuować rozmowę z tym dziwakiem.
- No jak to o czym? Yuri forever!
- Yu... Yuri? - miałem wrażenie, że zaraz po prostu rzucę się do ucieczki. - Nie uważasz, że yaoi byłoby lepsze? - bałem się, że zaraz mi przywali, tylko dlatego, że się z nim nie zgadzam.
- No, z pewnością na żywo mogłoby być to ciekawe - powiedział i spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami. Był naprawdę przystojny. Miał czarne włosy, był wysoki i dobrze zbudowany. To nie zmieniało faktu, że na pewno był jakimś zboczeńcem. Wystraszyłem się nie na żarty. Postanowiłem, że ucieknę stamtąd najszybciej jak mogę. I tak też zrobiłem. Nawet nie obejrzałem się w jego stronę, pobiegłem prosto do domu.
Wszedłem do swojego pokoju i rzuciłem się na łóżko.
- Co to miało do cholery być?! - powiedziałem do siebie. - Kim był ten dziwny gościu? Geez, mam nadzieję, że już nigdy więcej go nie spotkam.
Niestety, spotkałem go... I to w najgorszej sytuacji, jaką mogłem sobie wyobrazić.
- Kim ty do cholery jesteś?! - zapytałem przerażony. Co było z nim nie tak?
- Wiesz, uważam, że yuri byłoby lepsze niż jakieś nudne, zwykłe hentai - całkowicie zignorował moje wcześniejsze pytanie.
- O czym ty mówisz? - nie wiedziałem czy mam uciekać,czy kontynuować rozmowę z tym dziwakiem.
- No jak to o czym? Yuri forever!
- Yu... Yuri? - miałem wrażenie, że zaraz po prostu rzucę się do ucieczki. - Nie uważasz, że yaoi byłoby lepsze? - bałem się, że zaraz mi przywali, tylko dlatego, że się z nim nie zgadzam.
- No, z pewnością na żywo mogłoby być to ciekawe - powiedział i spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami. Był naprawdę przystojny. Miał czarne włosy, był wysoki i dobrze zbudowany. To nie zmieniało faktu, że na pewno był jakimś zboczeńcem. Wystraszyłem się nie na żarty. Postanowiłem, że ucieknę stamtąd najszybciej jak mogę. I tak też zrobiłem. Nawet nie obejrzałem się w jego stronę, pobiegłem prosto do domu.
Wszedłem do swojego pokoju i rzuciłem się na łóżko.
- Co to miało do cholery być?! - powiedziałem do siebie. - Kim był ten dziwny gościu? Geez, mam nadzieję, że już nigdy więcej go nie spotkam.
Niestety, spotkałem go... I to w najgorszej sytuacji, jaką mogłem sobie wyobrazić.
~~Sai~~
Wciąż pamiętam ten dzień, kiedy przede mną uciekł. Tylko czemu to zrobił?! Przecież go o nic takiego nie spytałem, ani nie nawet dotknąłem. Jego błękitne oczy były wtedy zimne. Zapewne był przerażony.
Szkoła. Znów muszę w niej przebywać. Skorzystałem z życia, ponieważ kanapki mu wypadły z plecaka, więc miałem czym się najeść.
-Klasa 2d dobrze mówię? - Pani od matematyki mówiła dziś jakoś dziwnie miło. Zaczęła się lekcja, a ja dalej myślałem o tym chłopaku. Nie ma się co dziwić, w końcu proponował mi yaoi do oglądania. Skończyła sie lekcja i popędziłem do łazienki.
-Ugh... Uważaj, jak idziesz! Nie chowaj tej głowy w telefonie, bo prędzej czy później ktoś cię uszkodzi. Taki mały, a jeszcze bardziej będzie się chować - powiedziałem i podałem mu rękę. Upadł po takim małym zderzeniu. Gdy uniósł głowę i spojrzał na mnie, rozpoznałem go, a on mnie.
-Co?! To znów ty?! Ty mnie prześladujesz?! - krzyknął przerażony.
-Nie no co ty! Chodzę tylko tutaj do liceum, tak jak ty. Ej, masz pracę domową z japońskiego?- chciałem być miły, ale były mi potrzebne notatki.
- No nie wiem czy mogę ci dać.. A czy ty starszy ode mnie przypadkiem nie jesteś?
- Owszem, mam 19 lat, ale i tak siedzę w 2 klasie liceum. No to dajesz czy nie?
Po tych słowach zamarł, postanowiłem wyciągnąć z plecaka zeszyt, aby mu coś pokazać, ale uciekł. Znów. Bardzo strachliwy się okazał. Grupa ludzi na mnie patrzyła.
- Na co się gapicie, chcecie podziwiać widoki kafelek?! - wrzasnąłem i wyszedłem zapalić na dach szkoły.
Szkoła. Znów muszę w niej przebywać. Skorzystałem z życia, ponieważ kanapki mu wypadły z plecaka, więc miałem czym się najeść.
-Klasa 2d dobrze mówię? - Pani od matematyki mówiła dziś jakoś dziwnie miło. Zaczęła się lekcja, a ja dalej myślałem o tym chłopaku. Nie ma się co dziwić, w końcu proponował mi yaoi do oglądania. Skończyła sie lekcja i popędziłem do łazienki.
-Ugh... Uważaj, jak idziesz! Nie chowaj tej głowy w telefonie, bo prędzej czy później ktoś cię uszkodzi. Taki mały, a jeszcze bardziej będzie się chować - powiedziałem i podałem mu rękę. Upadł po takim małym zderzeniu. Gdy uniósł głowę i spojrzał na mnie, rozpoznałem go, a on mnie.
-Co?! To znów ty?! Ty mnie prześladujesz?! - krzyknął przerażony.
-Nie no co ty! Chodzę tylko tutaj do liceum, tak jak ty. Ej, masz pracę domową z japońskiego?- chciałem być miły, ale były mi potrzebne notatki.
- No nie wiem czy mogę ci dać.. A czy ty starszy ode mnie przypadkiem nie jesteś?
- Owszem, mam 19 lat, ale i tak siedzę w 2 klasie liceum. No to dajesz czy nie?
Po tych słowach zamarł, postanowiłem wyciągnąć z plecaka zeszyt, aby mu coś pokazać, ale uciekł. Znów. Bardzo strachliwy się okazał. Grupa ludzi na mnie patrzyła.
- Na co się gapicie, chcecie podziwiać widoki kafelek?! - wrzasnąłem i wyszedłem zapalić na dach szkoły.
~~Yukimura~~
Znowu wpadłem na tego samego gościa. Okazało się, że chodzimy razem do klasy. Chyba gorzej być nie mogło. Czym sobie na to zasłużyłem?!
Po sytuacji w łazience, uciekłem na dach. Tam nikogo nigdy nie było. Było tam cicho i spokojnie. Tak mi się wydawało... Wszedłem, ale zobaczyłem znowu tego gościa. Chciałem stamtąd uciekać, ale podbiegł do mnie i złapał mnie mocno za rękę.
- Ej! Czemu uciekasz?!
- Co ty do cholery robisz?! Odwal się ode mnie! - byłem przerażony. Ten gość był chyba chory psychicznie.
- Wyjaśnij mi, dlaczego uciekasz, to cię puszczę!
Trzymał mnie mocno, ale udało mi się wyrwać. Co to miało być za durne pytanie? To chyba oczywiste, dlaczego uciekam przed takim idiotą. Boję się go. Naprawdę wygląda jakby chciał mi coś zrobić. Uciekłem z dachu, ale potknąłem się na schodach. Wspaniale. Jeszcze tego brakowało. Nie mogłem wstać.
- Uważaj trochę! - ten dziwak podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce. - Ciesz się, że nie rozbiłeś sobie głowy!
- Puszczaj mnie! - wydarłem się i spróbowałem go odepchnąć, ale był silniejszy.
- Chodź kurduplu, zaniosę cię do pielęgniarki.
- Co ty sobie wyobrażasz?! - nadal próbowałem się uwolnić, ale nic z tego nie wyszło. W końcu się poddałem. Sai niósł mnie do pielęgniarki, a wszyscy się na nas gapili. Chyba jeszcze nigdy nie czułem się tak zawstydzony.
Dotarliśmy do pielęgniarki. Okazało się, że złamałem nogę. Zajebiście.
- Daj telefon do twoich rodziców - powiedział chłopak. - Powiem im, żeby zabrali cię do domu.
- Niech ci będzie... - nie byłem pewien czy powinienem mu dawać numer matki, ale w końcu się zgodziłem.
- Dobra, twoja mama będzie tu za 20 min - oznajmił. - A tak w ogóle, to mogę spytać jak masz na imię?
- Yukimura - powiedziałem pod nosem.
- Yukimura, huh? Ja jestem Sai.
- Miło cię poznać - powiedziałem, choć myślałem zupełnie inaczej.
- Ciebie też - Sai uśmiechnął się, a wtedy wyglądał na jeszcze bardziej przystojnego. - Będę cię nazywać Chitso.
- Chitso? - zapytałem zdziwiony. Nic nie odpowiedział, tylko lekko się uśmiechnął.
W końcu przyjechała moja mama i zabrała mnie do domu. Myślałem, że nie doczekam tej chwili. Siedząc tam z tym dziwakiem, czas dłużył się niemiłosiernie.
Mimo wszystko, byłem mu wdzięczny, że mi pomógł. Przy następnym spotkaniu podziękuję mu za to.
Po sytuacji w łazience, uciekłem na dach. Tam nikogo nigdy nie było. Było tam cicho i spokojnie. Tak mi się wydawało... Wszedłem, ale zobaczyłem znowu tego gościa. Chciałem stamtąd uciekać, ale podbiegł do mnie i złapał mnie mocno za rękę.
- Ej! Czemu uciekasz?!
- Co ty do cholery robisz?! Odwal się ode mnie! - byłem przerażony. Ten gość był chyba chory psychicznie.
- Wyjaśnij mi, dlaczego uciekasz, to cię puszczę!
Trzymał mnie mocno, ale udało mi się wyrwać. Co to miało być za durne pytanie? To chyba oczywiste, dlaczego uciekam przed takim idiotą. Boję się go. Naprawdę wygląda jakby chciał mi coś zrobić. Uciekłem z dachu, ale potknąłem się na schodach. Wspaniale. Jeszcze tego brakowało. Nie mogłem wstać.
- Uważaj trochę! - ten dziwak podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce. - Ciesz się, że nie rozbiłeś sobie głowy!
- Puszczaj mnie! - wydarłem się i spróbowałem go odepchnąć, ale był silniejszy.
- Chodź kurduplu, zaniosę cię do pielęgniarki.
- Co ty sobie wyobrażasz?! - nadal próbowałem się uwolnić, ale nic z tego nie wyszło. W końcu się poddałem. Sai niósł mnie do pielęgniarki, a wszyscy się na nas gapili. Chyba jeszcze nigdy nie czułem się tak zawstydzony.
Dotarliśmy do pielęgniarki. Okazało się, że złamałem nogę. Zajebiście.
- Daj telefon do twoich rodziców - powiedział chłopak. - Powiem im, żeby zabrali cię do domu.
- Niech ci będzie... - nie byłem pewien czy powinienem mu dawać numer matki, ale w końcu się zgodziłem.
- Dobra, twoja mama będzie tu za 20 min - oznajmił. - A tak w ogóle, to mogę spytać jak masz na imię?
- Yukimura - powiedziałem pod nosem.
- Yukimura, huh? Ja jestem Sai.
- Miło cię poznać - powiedziałem, choć myślałem zupełnie inaczej.
- Ciebie też - Sai uśmiechnął się, a wtedy wyglądał na jeszcze bardziej przystojnego. - Będę cię nazywać Chitso.
- Chitso? - zapytałem zdziwiony. Nic nie odpowiedział, tylko lekko się uśmiechnął.
W końcu przyjechała moja mama i zabrała mnie do domu. Myślałem, że nie doczekam tej chwili. Siedząc tam z tym dziwakiem, czas dłużył się niemiłosiernie.
Mimo wszystko, byłem mu wdzięczny, że mi pomógł. Przy następnym spotkaniu podziękuję mu za to.
0 komentarze