Mysli, których nie spodziewal sie nikt...

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Cześć!
Witam oczywiście w nowym poście na tym blogu. 
Dziś chcę się z wami podzielić troszku moją osobowością, więc bez owijania w bawełnę już się przedstawiam.

1. Posiadam rodzeństwo.

Tak, naprawdę to bym chętnie młodszego brata zatłukła, a starszą siostrę wymieniła na starszego brata, jednakże tak bardzo nie narzekam na tą dwójkę. JESZCZE. Potrafią być kochani. <3

2. Miłość do Japonii.

Już od ponad roku interesuje się Japonią i bardzo podoba mi się ich tradycyjna kultura. Nie ta, która dopiero się tworzy na nowo. Przyznaję lubię oglądać anime i czytać mangi. Posiadam obecnie 30 mang i będę dalej inwestować, bo u mnie jest tak, że takie rzeczy zostają na lata. Z anime obejrzałam już 97 różnych serii. (To się nazywa mieć bezsenność i odcinki nawalać w nocy XD)

3. Uwielbienie do mięsa.

To moja największa miłość te te mięsko <3 <3 <3 

4. Nienawidzę rozmawiać o chłopakach.

Boże, te rozmowy są takie ughh. Nie rozumiem do teraz, jak można o tym gadać. TO JEST STRASZNE PO PROSTU. "Znęcajo się nade mno jak o tym rozmawiajo!"

5. Gry!
Stwierdzę krótko mogłabym grać i grać, i w sumie tak dalej, ale cóż to niemożliwe. 

6. Biologia i chemia, co to dla mnie?
Szczerze? Ja tych dwóch przedmiotów mogłabym się ciągle uczyć. Ja to kocham wprost tak znikąd. ;p

7. Muzyka, jak wyróżniam?
Co do muzyki to uwielbiam rock, metal i w ogóle te wszystkie tam podgatunki. Dla mnie to taki raaj! Ostatnio nawet zaczęłam uczyć na skrzypcach, tak jak zawsze chciałam. :D

8. Wzrost.
Mój wzrost to 188 i się tego nie wstydzę!

9. Bałagan, hehe.
Bałagan to podstawa u mnie... Dla mnie sprzątanie pokoju raz na tydzień to cud, a dopiero kurze ścierać... 

10. Przebywanie poza domem.
Większą część swojego życia przesiaduje poza chałupą, nawet teraz jak piszę tego posta siedzę w parku i ciągnę oczywiście miejski net, ale jednak jestem poza tym domem. Dla mnie dom jest po to, aby odpocząć, zjeść, spać itp.

11. Kociara ze mnie niezła jest!
Boże, kotki to cudo! Sama osobiście, aż mam trzy i zamierzam coraz więcej, jak są predyspozycje. :D

12. Tolerancja.
W moim przypadku tolerancja jest bardzo ważna, w ogóle sobie do głowy nie daję, jak można być nietolerancyjnym? Święta nie jestem, ale tolerować toleruję każdego. 


Mam nadzieję, że post przedstawił wam mnie w troszkę inny sposób. :)
-Aaaaaagh! - Wstałam z krzykiem. I nie wiem co się dzieję. Co mogło się stać, że zaczęłam krzyczeć w środku nocy. Tym bardziej o godzinie 3.33. Wtedy nagle tata wszedł do pokoju i zaczął rzucać wszystkim co miał pod ręką. 
- A co tu kurrrde się dzieję?! Czy ja coś nie wiem od razu się tłumacz! - Zaczął krzyczeć jak opętany.- No co się tak patrzysz? Ojca nie widziałaś?!
- Nie, tak nigdy upitego jeszcze nie! - Wtedy to ja zaczęłam krzyczeć. Udawało mi się to.
- Jutro z Tobą sobie porozmawiam! Jaka ty pyskata! - Wykrzyknął i zamknął drzwi z hukiem. 
- Jeśli w ogóle dożyjesz...- mruknęłam pod nosem i skierowałam się do łazienki. 
Gdy doszłam do pomieszczenia zrobiło mi się nagle zimno, a przecież jest początek lipca. Nie, nie powinnam być chora. Weszłam. Musiałam w stu procentach wziąć prysznic. Nic innego nie musiałam. Po paru sekundach podczas kąpieli usłyszałam jazgoczący w uszach rumot. Mógł być to ojciec, ale wątpię. Od niego to co najwyżej stukot kobiecych butów. Po skończonej kąpieli niepewnie wyszłam z łazienki, a wtem zastałam na biurku wyrwaną kartkę z notatnika.  Nie była to zwykła kartka, lecz pergaminowa. Była wielkości kartki A5 i w rogu miała czerwoną plamę. Pachniała ona krwią, ale nie ludzką. Pismo również nie było zwykłe. Niestety nie dałam sobie rady to wszystko odczytać, ponieważ było w innym języku, w całkowicie mi nieznanym... Chyba... Zachciało mi się spać, ale jednak nie mogłam przez to wszystko zmrużyć dobrze oka. Jedno pytanie, jedna odpowiedź. Wtedy pomyślałam: "Co to mogło być lub kto? Czemu ja? Czemu nie mógł to być ktoś inny?" I od razu odpłynęłam w ramiona Morfeusza. 
Z samego rana budzik zaczął dzwonić jak szalony, a do pracy na ósmą. 
- Co to ma być poranna pobudka wojskowego?! Znów ten pijak wywlókł do mnie swój zegar! Paskudny leser, nierób! - Zaczęłam wykrzykiwać sama do siebie. Próbowałam jak najszybciej z całej mojej siły się zebrać i już biec na autobus. Tak może i mam 15 lat, ale los tak zechciał, że pracuje już w tym roku w bibliotece. Nie ma to jak mieszkać na uboczach miasta, gdzie pełno od patologii do której sama oczywiście należę. Chcąc nie chcąc nikt sobie nie wybiera rodowodu. "Ufff, ale ukrop gorzej niż w Grecji." Pomyślałam i skupiłam się na drodze w kierunku przystanku autobusowego. W momencie, gdy przechodziłam przez skrzyżowanie pewien mężczyzna z powodu swojej nierozważności i braku odpowiedzialności bezczelnie wjechał w moją osobę, bo chciał tak jak ja skrócić sobie drogę na wskroś przez park, ale myślę, że mógł spokojnie zarzucić, którykolwiek kierunkowskaz i mnie wyminąć. Niech ma zupę przesoloną, dziurawą skarpetkę i dzieciaki dały w kość, a szef nie dawał litości. Zaraz od razu zaczęły mi się robić granatowo-zielone siniaki, a następnie wbiegłam na ostatnim sygnale do autobusu i skasowałam kartę miejską. Znając życie jak zawsze nie ma miejsca, ale tym razem jednak było... Była na siedzeniu ta sama kartka, ta sama plama, te same pismo, ale inne zdanie. Było napisane w języku starogreckim. Spóźniłam się, nie ukrywam! Przywitałam się, jednak nikt nie odpowiedział i ani drugi raz i ani trzeci, i wtem kolejny. Segregowałam książki alfabetycznie do momentu, w którym cały czas się zacinałam kartką. Moja krew nie była czerwona i nie miała metalicznego posmaku... Była wręcz czarna i pachniała świeżymi różami. Po tym wszystkim postanowiłam sprawdzić w słowniku polsko-starogreckim, co to wszystko mogłoby znaczyć. Jednakże byłam załamana tym co wówczas przeczytałam... Chyba jeszcze gorzej i absurdalnie abstrakcyjnie być nie może, chociaż dobrze wiem, że już teraz intuicja ostrzega mnie przed trudnościami i to nie lada błahymi. Dochodziła moja godzina zmiany zmian z Martyną. Jak przyszła była cała zapłakana, kompletnie nie wiedziałam co jej jest, a jej aktualny stan nie pomagał mi ciut-ciut w czymkolwiek. Była w takiej histerii że nic nie mogła od siebie coś powiedzieć, połykała wielkie hałdy powietrza, miała całkowicie, aż po ostatni centymetr zatok zapchany nos, a do tego cały ten stres doprowadził ją do stanu, że nie kontaktuje i nie wyduka z siebie przez długi czas ani słowa. Zaczęłam ją uspokajać najlepiej, jak umiałam. Trochę czułości okazanej przytulaniem i spokojnym szeptem okazało się skutecznie. Gdy już ochłonęła w pełni, wszystko mi wytłumaczyła od A do Z.
- Zaczęło się tak, że mój synek Antek miał wymioty, potem gorączki i takie tam, wiesz jak to jest z dziećmi. W przedszkolach przeważnie panuje jelitówka, więc człowiek nie zakłada najgorszego, cóż. No cóż, co! Człowiek srogo zdziwić się może! - zaczęła mówić z duszą na ramieniu. Jednocześnie próbując na okrągło powstrzymać łzy żalu, strachu i tęsknoty. - Aż musiał trafić na OIM'om w trybie natychmiastowym, zagrożenie życia. Wydaje mi się, że jednak naprawdę się zbliżamy do naszego końca, a istoty wszelakie, gdziekolwiek, a może nawet hen daleko zamieszkałe, zaczną przybywać do naszej codzienności, a w następnej kolejności doprowadzić do zgładzenia. Chociaż może wydarzy się lepszą opcją i najwyżej zniewolenie nas doczeka - skończyła, a ja poszłam w miasto z głową zagraconą nadmiarem surrealistycznych wydarzeń, słów, zachowań i obrazów, może i również dźwięków. Poszłam do supermarketu zakupić małe conieco do pracy na głoda. Przeszłam przez drzwi automatyczne, które kręcą się w kółko i nagle z sekundy na sekundę cały supermarket stawał mi się co raz bardziej rozmazany. Mgła i głuchota, jak pod wodą, aż w końcu coś pękło, znikło i zemdlałam...
-Hę? Gdzie ja jestem? - Spanikowałam -O, ale fajny sufit, czemu on ma takie różne wzorki? Jak Ty majster, żeś to wykombinował. Tu jest lepiej, niż jak u Rutkowskiego, nawet jak znów zarobi na fałszywej aferze i śledztwie, to wciąż nie będzie go stać na takie luksusy.
- Jesteś w szpitalu Korneliano Demyan. Słyszysz mnie dobrze? Rozumiesz co do Ciebie mówię? Halo? - mówił Dr Jeneckdy, a ja skinęłam twierdząco głową, bo próbowałam się w ogóle skupić na treści, która dociera do mnie, jakby mówił do mnie zza lustra. - Dostałaś nagły napad szału w sklepie na skrzyżowaniu ulic Króla Artura i Handlowców Morskich. Grozi Ci kara ze strony służb oraz państwa, nie ujdzie to bokiem Tobie. Taki pech...
-Mi? Ale ja nic nie pamiętam! Mam doszczętną pustkę w swojej głowie! Ja chcę wyjść! Chcę dowody, że tak było! To ja Cię pozwę, jeśli manipulujsz! O zniesławienie, o wszystko! Nie masz prawa ludzi traktować jak śmieci! -Krzyczałam na cały szpital, przynajmniej taki był mój zamiar.
Niespodziewanie w tym samym czasie specyficzny, a zarazem ekscentryczny lekarz, szybkim krokiem wyszedł z sali. Jednym ruchem obrócił się i nerwowo pospieszył. A moja osoba nadal czuła się na haju po tej, rzecz biorąc założonej przeze mnie tylko i wyłącznie rzekomej dawce leków uspokajających, które z pewnością nie zostały mi pożałowane.
Przywieźli mnie na oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży, mimo że ja rzeczywiście tam nie pasowałam. Dało się to odczuć w panującej atmosferze. Wtenczas przyszła pielęgniarka z Dr Jeneckdy.
- Witaj, młoda panno, już Ci przeszło? Zeszło z Ciebie nieco tej zagrzanej pary? Dziewczyno! Jak Ty impulsywnie reagujesz! - Zaczął swoją tępą gadkę, mówił strasznie zmanierowanym głosem oraz nienaturalną dla większości tonacją.
- Kochaniutka, trzeba ci krew pobrać... Daj rękę do przodu i zaciśnij pięść - mówiła pielęgniarka, która wydawała się podejrzanie zbyt miła, a także równocześnie śpiesząca się tym, co ma wykonać. Podeszli do mnie z dziwnymi strzykawkami. Ich pojemność zdecydowanie była większa od standardowych, bo już z końca sali dało się dostrzec różnicę. Do jakiego badania pobierają tak sporą ilość krwi? Czy na pewno ta krew ma zostać przede wszystkim użyta do badania czy na swoją korzyść?
-A co ma być niby?! Matka was nie uczyła rozróżniać strzykawki?! Sądziła bym po ich wyglądzie, że spokojnie w bydło i słonie można byłoby wbijać owe igły, chcecie mnie wypatroszyć?! - Zaczęłam się buntować, jedynie prowokacja ujawni ich niecne zamiary. - Zresztą nie mów do mnie kochaniutka... Ja Ci dam kochaniutka w dupsko...
- Zamknij się pyskata gówniaro! Nie jesteś na placu zabaw, a tym bardziej w swojej piaskownicy. Ogarnij się natychmiast! Dyżurny zostanie wezwany przez nią zaraz wezwany! Mamy już dość problemów. A ja przez Ciebie nie chcę mieć kłopotów! Ankelina już wstrzykuj! Ale już! - Darł się przeraźliwie doktor i pielęgniarka wbiła mi igłę bez ani jednego zadrgania mięśni prosto w środek dłoni. Przeszył mnie cholerny ból, zapiekło po całej długości ręki, a nieco większy rozmach i z pewnością rączka dziurawa na wylot.
- Ty potworze! -Krzyknęłam, nie wiedząc kompletnie, jak ale udało mi się jeszcze resztkami sił stanąć o własnych nogach i pędzić wprost przed siebie. Nie mam zielonego pojęcia i tak gdzie jestem, więc jaka to różnica, gdzie skręce?
Wbiegłam na hol poboczny, który znajdował się po słonecznej stronie szpitala. Cały korytarz oszklony, słońce w szczycie, razi po oczach. Masakra, ale duszno mi... Był pusty na szczęście, gdyż szłam już slalomem od ściany do ściany, a mi było co raz to gorzej. Zaczęły mi ręce krwawić strumieniami. Moje oczy stawały się bardziej czerwone i żądne wszystkiego. Teraz już wiedziałam wszystko... Szkoda, jedynie że ponownie budzę się w innym miejscu, niż sięga moja pamięć.
 Pojechałam na cmentarz do mamy, zdecydowanie za długo u niej nie byłam. Wreszcie musiałam ją odwiedzić, a do domu nie chciałam iść. Nikt na mnie tam i tak nie czekał, a siedząc chociaż przy nagrobku mamy byłam w stanie poczuć jej obecność. To już kolejny rok mija odkąd moja mama popełniła samobójstwo, a ojciec zaczął wtedy swoją przygodę z nadmiernym piciem. Kiedyś byliśmy kompletną, normalną i szczęśliwą rodziną. Dzisiaj każde z nas jest odwrócone w przeciwną stronę i zduszone jest ogromnym żalem oraz rozpaczą. Nie tak miało, to wszystko wyglądać! Przecież nic nie pokazywała! Nie było oznak wołania o pomoc... Porównując z tym, co dzisiaj doświadczam, myślę, że moją matkę zabito. Tylko w imię czego lub kogo? 
Wiatr mocniej zawiał, a w powietrzu można było wyczuć odwilż. Wilgoć nadchodzi coraz większymi krokami, czyli jesień już nieopodal.
- Skarbie... Córeczko moja... Skarbie, to ja - mówiła półprzezroczysta, zmiennokształtna istota o głosie mamy. - Odwróć się kochana nic Ci nie zrobię, przecież jestem twoją mamą. Policzyłam do ośmiu i się odwróciłam. Od razu się cofnęłam do tyłu. "Przecież to nie możliwe, że ja ją słyszę! Nie, o nie coś mi tu nie pasuje! Jak nic to efekt uboczny tych wszystkich medykamentów! Zaliczam po prostu mocny zjazd z elementami psychozy... " Pomyślałam i duch kontynuował dalej stopniowo formując swoją sylwetkę na kształt ciała kobiecego.
- Nie bój się. Nie bez powodu tu przyszłaś. Ja to czuję, ja to widzę, ja to wiem, ja Cię tu przywołałam. Ten czas się zbliża, prawdawni się przebudzają, a świat jednocześnie zsyła do nas nowonarodzonych. Choć przypowieść mówi, że miejsce jest tylko dla jednego... - powiedziała i przybliżyła się do grobu.
- Ale... - chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwała bez chwili zastanowienia. Nie dopuszczała mnie ani mru-mru do słowa. 
- Jesteś nieśmiertelna, jesteś wybrana - wyszeptała i zniknęła w popłochu za brzozami wchodząc znów w swój nagrobek.
Nic się nie dzieje bez przyczyny. Wszechświat na każdym kroku ma nas w opiece. Tak mawiała mama, a teraz zrozumiałam, jak to przeznaczenie szukało i dopadło mnie, a nie na odwrót. Historia się dopiero rozwinie, to dopiero początek przygody z przeznaczeniem. Zobaczymy czy przejmie ster w moim życiu... 
Pora zasięgnąć informacji na temat rodu Demyan....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest to moje stare opowiadanie, tak, tak w stu procentach moje. Prosiłabym nie zważać na błędy, wtedy dopiero zaczynałam. Później jest o wiele lepiej. ;p
~~Sai~~
Ciągle ta sama droga do szkoły, bez zmian przez całe pięć lat.
Dwa dodatkowe lata odsiadki w szkole były jak pieprzone więzienie. Idąc parkiem zawsze spotykałem tego samego śmieciarza, który dawał mi swoje kanapki. Nigdy ich nie chciał, a jego żona robiła je naprawdę dobre. Cóż, bogaci nie doceniają, biedni już tak.
- Ja się chyba zabiję. Jedzenie mi spadło, a śmietnik w drugiej części parku. Nie mam po co biegać, nie jestem gruby - marudziłem, gdyż nie chcę znów dostać jedynki za spóźnienie. Ogólnie to chora była ta kobieta od matmy, nienawidzę jej. W dali spostrzegłem jakąś istotę, oglądającą coś na słuchawkach. Na pewno będzie to coś związane z anime, bo już płacze.
- Ej, nie wiedziałem, że dziewczyny oglądają hentai... - osobnik odwórcił się w moją stronę -O kurwa, ty facetem jesteś?! Z daleka wyglądałeś na dziewczynę, która przypomina naleśnika -odparłem, gdyż lubię zdobywać kolegów. Tak, tym bardziej kolegów.
~~Yukimura~~
Właśnie podszedł do mnie jakiś creepy gość, który gada szalone rzeczy. Naprawdę się wystraszyłem, bo miał chyba z 1.90 m wzrostu. A najgorsze jest to, że widział co oglądałem... Tylko kim on jest?! Jakimś zbokiem?!
- Kim ty do cholery jesteś?! - zapytałem przerażony. Co było z nim nie tak?
- Wiesz, uważam, że yuri byłoby lepsze niż jakieś nudne, zwykłe hentai - całkowicie zignorował moje wcześniejsze pytanie.
- O czym ty mówisz? - nie wiedziałem czy mam uciekać,czy kontynuować rozmowę z tym dziwakiem.
- No jak to o czym? Yuri forever!
- Yu... Yuri? - miałem wrażenie, że zaraz po prostu rzucę się do ucieczki. - Nie uważasz, że yaoi byłoby lepsze? - bałem się, że zaraz mi przywali, tylko dlatego, że się z nim nie zgadzam.
- No, z pewnością na żywo mogłoby być to ciekawe - powiedział i spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami. Był naprawdę przystojny. Miał czarne włosy, był wysoki i dobrze zbudowany. To nie zmieniało faktu, że na pewno był jakimś zboczeńcem. Wystraszyłem się nie na żarty. Postanowiłem, że ucieknę stamtąd najszybciej jak mogę. I tak też zrobiłem. Nawet nie obejrzałem się w jego stronę, pobiegłem prosto do domu.
Wszedłem do swojego pokoju i rzuciłem się na łóżko.
- Co to miało do cholery być?! - powiedziałem do siebie. - Kim był ten dziwny gościu? Geez, mam nadzieję, że już nigdy więcej go nie spotkam.
Niestety, spotkałem go... I to w najgorszej sytuacji, jaką mogłem sobie wyobrazić.
~~Sai~~
Wciąż pamiętam ten dzień, kiedy przede mną uciekł. Tylko czemu to zrobił?! Przecież go o nic takiego nie spytałem, ani nie nawet dotknąłem. Jego błękitne oczy były wtedy zimne. Zapewne był przerażony.
Szkoła. Znów muszę w niej przebywać. Skorzystałem z życia, ponieważ kanapki mu wypadły z plecaka, więc miałem czym się najeść. 
-Klasa 2d dobrze mówię? - Pani od matematyki mówiła dziś jakoś dziwnie miło. Zaczęła się lekcja, a ja dalej myślałem o tym chłopaku. Nie ma się co dziwić, w końcu proponował mi yaoi do oglądania. Skończyła sie lekcja i popędziłem do łazienki. 
-Ugh... Uważaj, jak idziesz! Nie chowaj tej głowy w telefonie, bo prędzej czy później ktoś cię uszkodzi. Taki mały, a jeszcze bardziej będzie się chować - powiedziałem i podałem mu rękę. Upadł po takim małym zderzeniu. Gdy uniósł głowę i spojrzał na mnie, rozpoznałem go, a on mnie.
-Co?! To znów ty?! Ty mnie prześladujesz?! - krzyknął przerażony.
-Nie no co ty! Chodzę tylko tutaj do liceum, tak jak ty. Ej, masz pracę domową z japońskiego?- chciałem być miły, ale były mi potrzebne notatki.
- No nie wiem czy mogę ci dać.. A czy ty starszy ode mnie przypadkiem nie jesteś?
- Owszem, mam 19 lat, ale i tak siedzę w 2 klasie liceum. No to dajesz czy nie?
Po tych słowach zamarł, postanowiłem wyciągnąć z plecaka zeszyt, aby mu coś pokazać, ale uciekł. Znów. Bardzo strachliwy się okazał. Grupa ludzi na mnie patrzyła.
- Na co się gapicie, chcecie podziwiać widoki kafelek?! - wrzasnąłem i wyszedłem zapalić na dach szkoły.
~~Yukimura~~
Znowu wpadłem na tego samego gościa. Okazało się, że chodzimy razem do klasy. Chyba gorzej być nie mogło. Czym sobie na to zasłużyłem?!
Po sytuacji w łazience, uciekłem na dach. Tam nikogo nigdy nie było. Było tam cicho i spokojnie. Tak mi się wydawało... Wszedłem, ale zobaczyłem znowu tego gościa. Chciałem stamtąd uciekać, ale podbiegł do mnie i złapał mnie mocno za rękę.
- Ej! Czemu uciekasz?!
- Co ty do cholery robisz?! Odwal się ode mnie! - byłem przerażony. Ten gość był chyba chory psychicznie.
- Wyjaśnij mi, dlaczego uciekasz, to cię puszczę!
Trzymał mnie mocno, ale udało mi się wyrwać. Co to miało być za durne pytanie? To chyba oczywiste, dlaczego uciekam przed takim idiotą. Boję się go. Naprawdę wygląda jakby chciał mi coś zrobić. Uciekłem z dachu, ale potknąłem się na schodach. Wspaniale. Jeszcze tego brakowało. Nie mogłem wstać.
- Uważaj trochę! - ten dziwak podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce. - Ciesz się, że nie rozbiłeś sobie głowy!
- Puszczaj mnie! - wydarłem się i spróbowałem go odepchnąć, ale był silniejszy.
- Chodź kurduplu, zaniosę cię do pielęgniarki.
- Co ty sobie wyobrażasz?! - nadal próbowałem się uwolnić, ale nic z tego nie wyszło. W końcu się poddałem. Sai niósł mnie do pielęgniarki, a wszyscy się na nas gapili. Chyba jeszcze nigdy nie czułem się tak zawstydzony.
Dotarliśmy do pielęgniarki. Okazało się, że złamałem nogę. Zajebiście.
- Daj telefon do twoich rodziców - powiedział chłopak. - Powiem im, żeby zabrali cię do domu.
- Niech ci będzie... - nie byłem pewien czy powinienem mu dawać numer matki, ale w końcu się zgodziłem.
- Dobra, twoja mama będzie tu za 20 min - oznajmił. - A tak w ogóle, to mogę spytać jak masz na imię?
- Yukimura - powiedziałem pod nosem.
- Yukimura, huh? Ja jestem Sai.
- Miło cię poznać - powiedziałem, choć myślałem zupełnie inaczej.
- Ciebie też - Sai uśmiechnął się, a wtedy wyglądał na jeszcze bardziej przystojnego. - Będę cię nazywać Chitso.
- Chitso? - zapytałem zdziwiony. Nic nie odpowiedział, tylko lekko się uśmiechnął.
W końcu przyjechała moja mama i zabrała mnie do domu. Myślałem, że nie doczekam tej chwili. Siedząc tam z tym dziwakiem, czas dłużył się niemiłosiernie.
Mimo wszystko, byłem mu wdzięczny, że mi pomógł. Przy następnym spotkaniu podziękuję mu za to.
              Kuroshitsuji
 Inny tytuł: Black Butler
 Rok wydania oraz emisji: 2008-2009

 Liczba odcinków: Pierwszy sezon 24 odcinki, 
 Drugi sezon 12 odcinków, 
 Trzeci sezon 10 odcinków
 Długość odcinka: 24 minuty
 Ocena: 8,5/10
 Studio: FUNimation Entertainment, Aniplex,  Movic, Mainichi Broadcasting, Yomiko  Advertising, Square Enix, Trinity Sound, A-1  Pictures

 Opis anime według mnie oraz mały skrót  wydarzeń ułożonych częściowo  niechronologicznie: Tu już cofamy się do  końca XIX wieku w Anglii, czyli czasy  wiktoriańskie. Zawitamy w tym anime, w  posiadłości Phantomhive, która spłonęła, gdy nasz  główny bohater Ciel był malutki. Jego rodzice  spłonęli z posiadłością i tamtejszą służbą. Ogólnie nie pamiętam ani nie wiem, jak chłopak został wyratowany. Podejrzewam, że spłonął, a będąc w piekle odezwał się do niego demon o imieniu Sebastian oraz nazwisku Michaelis. Drugie wyjście to porwanie go i przywołanie demona do chłopca, aby go wyratować. Jedynym ze starej służby przeżył Tanaka. Chłopak też odziedziczył w wieku dwunastu lat firmę swych rodziców, która zajmuje się produkcją zabawek i słodyczy. Sebastian zostając lokajem panicza wyruszył w podróż, aby znaleźć idealną obsługę dla swego pana. Jako kucharza wybrał Bardroya, na ogrodnika Finniana oraz na pokojówkę Mey-rin. Ciel jest "Kundlem Królowej", ponieważ na wszystkie jej zachcianki, a także takie sprawy, których nie powinien dotykać rozwiązuje sam z Michaelis'em. Chłopak jest o wiele dojrzalszy niż jego rówieśnicy. Strata własnych rodziców odmieniła go. Nie zapominając panicz ma narzeczoną - Elizabeth Midford. Osobiście jej nienawidzę. Przez całą serię tylko mnie wkurzała. Ujadała jadaczką tylko oraz tak świeciła różowym, że prawie, aż wyłączałam Kurosha. Czasami żałowałam, że musiała autorka mangi Toboso Yana taką dziewuszkę wymyślić. Tego jej nie wybaczę... Ogólnie rzecz biorąc bywają wszystkie takie momenty, które wywołują każde inne emocje. Kreska robi dobre wrażenie, że jednak dla oglądającego jest wszystko ładne i bardziej zostawia widza przy sobie. W serii nie zabrakło mocy Shinigami, czyli Bogów Śmierci. Wielce uwielbianym przez wszystkie osoby jest Grell Sutcliff. Szalony, czerwonowłosy mężczyzna, który operuje wielką piłą mechaniczną. Posiada szefa Williama. Osobiście nie pamiętam co było jego narzędziem, ale jedyne wiem, iż to było do ogrodu. Nasz kochany Sutcliff w momencie, gdy Sebastian oraz Ciel gonili Madame Red (ciotka Ciela, inaczej Angelina Durles) zakochał się w piekielnym demonie. Nie wnikam co na celu miała dać nam za znak autorka. Co do cioci panicza dodam, że kobieta miała dobre urojenia po śmierci męża i poronieniu dziecka. Taka ciekawostka, że Kuroshitsuji na początku miało być czystym Yaoi, ale jednak Toboso pomyślała, iż tak zrobi to nikt nie będzie oglądał. Tak czy siak psychofanki robią gejowskie paringi... Na jedno wyszło... Ciel pracując pod ręką królowej rozwiązuje zagadki. Zapomniałabym! W anime występuje jeszcze Chińczyk Lau oraz jego siostra Ran Mao. Do teraz nikt nie wie czemu ta jego SIOSTRA i tak mu siada na kolana, i świeci biustem przed twarzą. (Nazywa się ją siostrą, gdyż od małego zna się z nim oraz dodatkowo jest jego asasynem, bo ten facet to nie facet) W ogóle masakra zapomniałabym o głównym śmieszku anime. Undertaker moi kochani to grabarz z niezłym stażem. Jakby istniał naprawdę to bym poprosiła rodzinę, aby po mojej śmierci zanieśli do niego. Nasz śmieszek był kiedys także Shinigami! Mega pozytywna postać i w sumie wiele wznosi do serii. Pomaga naszej głównej dwójce w zagadkach i nie tylko.

A co z sezonem drugim? Czy tak samo zaprasza nas co pierwszy?
W kolejnym sezonie poznajemy hrabiego Alois'a Trancy'ego oraz jego służącego Claude'a Faustusa. Z tym chłopakiem to jeszcze bardziej psychiczna historia, chociaż nie zaprzeczę, że moja ukochana postać. <3 O rok starszy młodzieniec został tak naprawdę właścicielem posiadłości w cholerny sposób. Dawny właściciel (nie pamiętam jak się nazywa, a nie chcę mi się szukać. Nazwijmy, więc go Alojzy. :P) był pedofilem. Specjalnie dla niego byli zwożeni chłopcy z wiosek. Trzymano ich początkowo lochach, gdzie czyszczono, ubierano, czesano młodych chłopaków. Oczywiście każdy po kolei był tam do tego Alojzego wysyłany. Gościu 50+, a ja i tak bym wolała z okna skoczyć... I nasz bohater uwiódł tego o to staruszka. Rzecz biorąc dla mnie to jest paranoiczne, ale nie wnikam co przez to chciała nam przekazać autorka. Oczywiście ten mężczyzna zmarł. Młodzieniec ma jeszcze innych służących - demony. Hannah Anafeloz oraz trojaczki Timber, Cantebury, Thompson. W tym sezonie także spotyka nas wiele różnych, a jakże dziwnych rzeczy. Jednak chłopcy poznają się na balu przebierańców u Alois'a. Osobiście mi się bardziej ten sezon podobał o pierwszego i trzeciego, ale to nie wszystko. Dodam jeszcze krótko, że ten sezon został uznany przez większość za najgorszy, jakiż to oni stworzyli napisali itp.


Cyrk Kuroshitsuji!
 Tu już docieramy do trzeciego sezonu. Jest on w sumie  najkrótszy, a tak tego żałuję. Mega mi się podobał! Może  jakby był troszku bardziej rozwinięty kochałabym go ponad  wszystko, ale w skrócie dziesięć odcinków, a akcja tak  cholernie rozwinięta. Ogólnie rzecz biorąc w skład cyrku  bierze udział: Doll (do teraz nie wiem jakiej to płci jest),  Joker, Danger, Snake, Beast, Jumbo oraz Peter i Wendy.  Oto nasza dalej wspaniała dwójka wyrusza po prostu na  zwiady do tego cyrku, bo jak znając ich możemy się  domyślić, że widzą wszędzie jakieś podejrzenia. Tutaj  zostają nawet poddani testowi, który decyduje czy będą  należeć do cyrku albo nie. Gdy się w dostali to wszystko  było tak "ok" do czasu. Nie obrażam tego anime, ale taka  tam patologia jest, że masakra. Jednakże piękna masakra i  naprawdę mi się to spodobało. Rzecz jasna cyrk  podróżował dalej po wiktoriańskiej Anglii, jednak więcej  nie będę wam opowiadać, gdyż to tylko zniszczy urok. (I tak  za dużo wam opowiedziałam, chyba zbyt się rozkręciłam, ale cssi)

Od siebie daje 8/10 dla tego anime, bo to ono wkręciło mnie w świat anime oraz mangi, ogólnie w świat Japonii. 













Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Logo

Obserwatorzy

Popularne Posty

  • Wakacje
    Cześć! Na pewno większość z was już była na wakacjach, a z czym to się łączy? Z wspomnieniami, które pamiętamy na lata. Z resztą i tak nie...
  • Hej ho!
    Kolejny raz witać się nie będę. Nazywam się Jagoda i jestem dosyć młodą dziewczyną, znaczy - babochłopem. Posiadam charakter osoby na swój ...
  • Piosenka tygodnia #1
    Wykonawca: Ghost Town Tytuł: You're so screepy Rok wydania: 2014 Krótka nadzieja dla tej piosenki: Osobiście znalazłam ...
  • One, dos, se? Anime! #1
     Pamiętnik Przyszłości Oryginalny tytuł: Mirai Nikki Rok wydania oraz emisji: 2011-2012 Liczba odcinków: 26 Długość odcinka: ...
  • Oznaczona krwią... #2
    - Hej! Wstawaj! -Zaczął mówić jakiś mężczyzna z wysokim głosem. - To nie nocleg dla meneli! - Powiedział facet z niskim głosem. Szturchali m...
  • Piosenka tygodnia #2
    Wykonawca: Amaranthe Tytuł: The Nexus Rok wydania: 2013 Krótka nadzieja dla tej piosenki: Zaszkodziłam sobie tylko tym, iż ten ze...

Kategorie

  • Animuu
  • Bzdety
  • Głębsze przemyślenia
  • Na długie wolne chwile
  • opowiadania
  • Piosenka tygodnia
  • Troszku o mnie

Archiwum bloga

  • ►  2024 (1)
    • ►  marca (1)
  • ►  2017 (3)
    • ►  lipca (2)
    • ►  kwietnia (1)
  • ▼  2016 (22)
    • ►  października (4)
    • ►  września (8)
    • ▼  sierpnia (4)
      • 12 faktów o mnie~ :D
      • Oznaczona krwią... #1
      • Chitso to Minami #1
      • One, dos, se? Anime! #2
    • ►  lipca (6)

O mnie

Felishya
Wyświetl mój pełny profil

Translate

Odwiedzinki

Copyright © 2016 Mysli, których nie spodziewal sie nikt.... Created By OddThemes & Distributed By Free Blogger Templates