Nie bój się tej drogi
Jestem tylko Twą agonią
Twe kroki dla mnie są
Jak zwykły czarny pył
Lepiej nie podważaj moich słów, moich czynów
Są one dla Ciebie skazą
Tak, tak mów mi tylko tak
Jesteś tylko mym podwładnym
Nawet nie widzisz jak zadajesz mi śmiertelne ciosy
To boli mnie, jak mówisz do mnie, nie jesteś warta, kogokolwiek
Próbujesz mi tylko wmówić że jestem niczym, nie masz mnie nawet za homo sapiens
Więc kim jestem dla tego kawałka ziemi
Jeśli nie Boginią własnego świata?
Może i jestem ofiarą tak beznadziejnego losu
Lecz nie upodlę się już nigdy więcej
Unikam takich beznadziejnych dusz
Mam z czasem gdzieś jak o mnie myślisz
Mogę być nawet diabłem lub aniołem
A Ty nie zauważysz różnicy we mnie
Wszystko co moje jest tylko skazą
W sumie tylko przeszkadzam gram rolę popychadła
To tylko Twoja wina powiem tyle
Żal mi więcej słów na tą gorzkość
Nienawidzę jak patrzysz, jak żądlisz jadem
Myślisz że nie mam swej wolności?
Patrz unikam Twych ciosów
Idę na prostą
Bo się nie boję być agonią
Jestem tylko Twą agonią
Twe kroki dla mnie są
Jak zwykły czarny pył
Lepiej nie podważaj moich słów, moich czynów
Są one dla Ciebie skazą
Tak, tak mów mi tylko tak
Jesteś tylko mym podwładnym
Nawet nie widzisz jak zadajesz mi śmiertelne ciosy
To boli mnie, jak mówisz do mnie, nie jesteś warta, kogokolwiek
Próbujesz mi tylko wmówić że jestem niczym, nie masz mnie nawet za homo sapiens
Więc kim jestem dla tego kawałka ziemi
Jeśli nie Boginią własnego świata?
Może i jestem ofiarą tak beznadziejnego losu
Lecz nie upodlę się już nigdy więcej
Unikam takich beznadziejnych dusz
Mam z czasem gdzieś jak o mnie myślisz
Mogę być nawet diabłem lub aniołem
A Ty nie zauważysz różnicy we mnie
Wszystko co moje jest tylko skazą
W sumie tylko przeszkadzam gram rolę popychadła
To tylko Twoja wina powiem tyle
Żal mi więcej słów na tą gorzkość
Nienawidzę jak patrzysz, jak żądlisz jadem
Myślisz że nie mam swej wolności?
Patrz unikam Twych ciosów
Idę na prostą
Bo się nie boję być agonią