Rok 1894. Tydia, rynek ubogich.
Kobieta jako jedyna sprzedająca odzież dobrego wykonania wiedziała, że jest w awansowanej ciąży i lada chwila może urodzić. Nie myliła się. Urodziła dziecko swe pod straganem, który do niej należał. Ludzie patrzyli, plotkowali co to się dzieje. Na świat przyszła dziewczynka. Matka dziecka owinęła je w kocyk. Tak, właśnie zaczyna się historia następczyni Szanownego Króla Tydii Puetryna.
Kobieta jako jedyna sprzedająca odzież dobrego wykonania wiedziała, że jest w awansowanej ciąży i lada chwila może urodzić. Nie myliła się. Urodziła dziecko swe pod straganem, który do niej należał. Ludzie patrzyli, plotkowali co to się dzieje. Na świat przyszła dziewczynka. Matka dziecka owinęła je w kocyk. Tak, właśnie zaczyna się historia następczyni Szanownego Króla Tydii Puetryna.
Dom państwa Rajkik.
- Nasza kochana córka znowu urodziła kolejne dziecko? Nie do pomyślenia! - Nie mógł uwierzyć pan Rajkik.
- Może dlatego Yotushi nas nie odwiedzała? To ma już sens... - rzekła pani Rajkik ze smutkiem. Oboje dowiedzieli się tego od najstarszego syna Yotushi - Tydewa.
- Mama urodziła córkę... Nie zabiła jej, jak według rozkazu króla... - odparł młodzieniec. W Tydii zabijano dziewczyny z powodu prawa, jakie wprowadził król. Do jego śmierci żadna kobieta w wieku 15 nie może posiąść tronu, bowiem w tym państwie władze z pokolenia na pokolenie wiodły kobiety. Był to jedyny kraj na tamte czasy, w którym kobiety były uwielbieniem.
- Natychmiast musi! My mieszkamy na granicy, ale wy? Bliżej stolicy to jeszcze gorzej - Mówiła jeszcze bardziej smutna Pani Rajkik. Kiedy starsza kobieta skończyła zdanie weszła do chałupki znana im twarz. Przyszła Yotushi z wiklinowym koszykiem, gdzie miała swoją, małą córeczkę.
- Rodzice... To nasza ukochana Cynthia! - Powiedziała cała zdyszana matka dziecka, które położyła na stole przy, którym siedziała reszta rodziny. - Nie zabiję jej, gdyż wiem, że ona ma to coś, czego brakuje naszemu kraju. Skąpanym w biedzie i żałosności. To właśnie będzie osoba, którą każdy pokocha i znienawidzi...
- Co Ty mamo chcesz zrobić, aby siostra moja przeżyła?
- Twoi dziadkowie się nią zaopiekują! Mieszkają już za Tydią, także żaden problem.
- Córko! Ja taki stary dziad mam się młodym pokoleniem opiekować? Gdzie Ty żyjesz?
- Będę z Tydewem oraz Kumtimirem was odwiedzać, codziennie. Chodź synku! Musimy już iść.
Wszyscy ze sobą pożegnali się. Państwo Rajkik zakłopotani spojrzeli na siebie, jak teraz mają Cynthie wychować. W koszyku spoczywała tylko słodka, niewinna istotka. Czy tylko teraz uda im się utrzymać przy życiu swoją wnuczkę?